niedziela, 18 września 2016

Selfie? Why not?.....



  Ostatnimi laty pojawiło się nowe zjawisko Selfie. Zdjęcia "od ręki" stały się fenomenem. Dlaczego oszaleliśmy na jego punkcie? Dlaczego uwielbiamy dzielić się z innymi uchwyconymi momentami życia? Czy chęć robienia sobie zdjęć i umieszczania ich w mediach społecznościowych nie jest pewnego rodzaju obsesją czy też samouwielbieniem?

Selfie to nic innego jak fotka wykonana najczęściej przez osobę, która się na nim znajduje. Wrzucane masowo selfie pokazują między innymi miejsca którymi chcemy się pochwalić, uchwycają nas z celebrytami czy też po prostu są formą zwykłego lansu.
Selfie to kreowanie własnego wizerunku. Dotyczy nie tylko zwykłych ludzi, ale zarazili się nim politycy, gwiazdy popkultury, a nawet sam papież.

Wraz z rosnącą popularnością selfie pojawiły się rożne ciekawe kategorie:

#belfie -wylansowane przez celebrytki zdjęcia pośladków
#nailfie - zdjęcia pomalowanych paznokci
airmax selfie - fotki w supermodnych butach
#yummytummy - zdjęcia brzucha, ale zwłaszcza tego wrzeźbionego
#yogaselfie - fotka w trakcie ćwiczeń jogi
#iwokeuplikethis - zdjęcia tuż po przebudzeniu, no wiecie bez makijażu, z rozczochranymi włosami...
selfie after sex - zdjęcia rzekomo tuz po sexie, ale weryfikacja może być nieco wątpliwa...
itd....


Nasuwa się pytanie po co w ogóle wrzucamy selfie w social media? Życie prywatne większość z nas już dawno wprowadziła do internetu. Najczęściej jest tak, że chcemy się czymś pochwalić, uzyskać pozytywną reakcję otoczenia. Wydaje się, że nie ma w tym nic złego, gdy cieszy nas pozytywna reakcja tym czym dzielimy się z obserwatorami. Problem pojawia się wtedy gdy co chwilę klikamy "odśwież", aby sprawdzić czy aby ktoś docenił naszą fotkę. Tak jak i od sportu, papierosów, alkoholu i od selfie można się uzależnić.
"Selfistom" zarzuca się narcyzm. Osobiście uważam, że nie ma w tym nic złego, że chcemy pochwalić się naszymi atutami. Choć czasem można i się zagalopować...zdjęcia stają niesmaczne i pozbawione klasy..wdziera się w nie wulgaryzm, a to już może razić.



Selfie skłania niektórych do ryzyka. Aby uzyskać jak najlepsze ujęcie ludzie posuwają się wręcz do dziwacznych rzeczy. Wszystko w imię popularności. Niektórzy mówią o "wyłączeniu mózgu wraz z włączeniem aparatu". Nie ma się co dziwić czy oburzać, wyobraźnia niektórych przekracza granice rozsądku. W skrajnym przypadku za "selfie życia" ceną bywa właśnie życie.... 

Coraz częściej można spotkać się z fotomontażem selfie. Niby wszystko pięknie, ładnie jest plaża, parasolka, a w ręce trzymamy drinka z wisienką, tyle, że okazuje się to fikcją. Wyobraźnia selfistów i chęć uzyskania lajków skłania ludzi do kłamstwa i modyfikacji otoczeniem.... Manipulacja wizerunkiem to żadna nowość w świecie showbiznesu, czemu więc i zwykli ludzie nie mieliby tego robić? Każdy chce być HOT :) Chęć podrasowania samooceny czasem przekracza więc i naszą wyobraźnię. Można się zapędzić w wirtualnej rzeczywistości tracąc kontakt z tym co prawdziwe i nasze "ja" ma się nijak do tego "idealnego" przekazu, które wysyłamy w świat.... 

Ja sama lubię patrzeć na zdjęcia uśmiechniętych ludzi, pozytywnie nastawionych. Zdjęcia z którymi dzielą się ludzie bywają też motywujące, choćby te z treningów. Nie widzę w tym nic złego, że ktoś lubi swoje ciało i chwali się nim. Wyrzeźbienie pupy czy talii to ciężka praca nad sobą i zdyscyplinowanie myśli. A takie selfie w trakcie czy po treningu może nas jeszcze bardziej nakręcić do pracy. Nie wszyscy jednak potrzebują lajków, aby zadbać o swoją kondycję. To kwestia czysto indywidualna. Każdy z nas jest inny i potrzebuje rożnych bodźców, aby się zmotywować.  Zarówno więc strona, która takowych bodźców nie potrzebuje jak i ta, która wręcz uważa je za niezbędne w swojej "karierze" powinny się zrozumieć.

Jakie wyciągam z tego wnioski? Nie bądźmy fałszywie skromni i dzielmy się z innymi naszymi sukcesami, urodą, pasjami o ile mamy taką potrzebę! Ale uwaga to bywa też uzależniające... Zachowajmy równowagę między tym co wirtualne a rzeczywiste... Wszyscy wiemy, że nie zawsze na zdjęciach wyglądamy idealnie i wrzucamy tylko te, na których wyszliśmy korzystnie, ale fotomontaże zawsze będę tylko licznikiem do nabijania obserwatorów niż tym kim jesteśmy naprawdę...





A czy wy drodzy czytelnicy lubicie robić sobie selfie? Czy stało się to waszym nałogiem czy jest tylko okazyjnym momentem w waszym życiu? Co myślicie o takim promowaniu waszej osoby? Czy selfie sportowców motywuje i was do działania?

8 komentarzy:

  1. nice post, happy Sunday!
    kisses,

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię robić sobie selfie, choć zdarza się to rzadko ;p Nie jestem od tego uzależniona, a mocne obrabianie w Photoshopie uważam za bezsensowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie:) Zerknęłam dziś na Twojego bloga i kombinezon jest świetny, szkoda tylko, że lato się kończy i tak jak napisałaś będzie idealny na przyszły rok!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Twoje zdjęcia zrobione w Makarsce z ostatniego posta są piękne i też w białej sukience... co prawda nie ślubnej, ale równie ślicznej;)

      Usuń
  4. zdjęcia można robic ale do sieci wrzucac z umiarem :)

    Pozdrawiam i życzę cudownego tygodnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z umiarem:) Twój ostatni post z BOHO OUTFIT świetny! Zdjęcia bardzo naturalne i urocze!

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza na moim blogu. Z pewnością odwzajemnię się wizytą na Twojej blogosferze :)