sobota, 1 kwietnia 2017

Wiosna w górach - SKRZYCZNE - Korona Gór Polski



Skrzyczne to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Na szczycie tej góry znajduje się schronisko PTTK, a na zboczach trasy narciarskie o różnym stopniu trudności. Sezon narciarski jest już zamknięty co znaczy że i turystów jest mniej. Dla mnie była to więc doskonała okazja, aby podbić jej wierzchołek i rozkoszować się ciszą i górskim krajobrazem. Zapraszam na fotorelację z tej niewysokiej, ale stromej góry. 


Wraz z mężem wybraliśmy szlak zielony. Samochód zaparkowaliśmy w Szczyrku gdzie wspaniała pogoda przyciągnęła rzesze turystów na ulice miasteczka. 


Początek trasy to widoki na okoliczne domki, których i tak było niewiele. Drewniana chatka poniżej choć urocza to wyglądała na opuszczoną od dawna.


Nie trzeba było wchodzić wysoko aby już podziwiać górskie krajobrazy. 

 Jak widać na znaku poniżej nawet miłośnik rowerów czy maratonów mógł znaleźć i szlak dla siebie. 


Drewniane drogowskazy pokazują kunszt okolicznych rzemieślników. 
 Pogoda naprawdę dopisała. Słońce prażyło nasze ramiona a bezchmurne niebo ukazywało prawdziwy urok krajobrazów. 
 Wyżej można było natknąć się na śnieg. Na szczęście był miękki i nasze buty doskonale sobie na nim poradziły. 
 Na szczyt góry prowadzi wyciąg krzesełkowy który zaczyna się w Szczyrku. 
 
Fragmentami wspinaliśmy się po schodach z korzeni drzew. Uwielbiam ten rodzaj naturalnej architektury:)
I znów rzut okiem na widoki.

Fragment podejścia na zdjęciu poniższej wycisnął z nas najwięcej potu. To stromy stok pokryty na dodatek warstwą śniegu. 

 Udało się dotarliśmy na szczyt:)







 Czas na przerwę:) 


 Początek drogi powrotnej zaczął się stromo nie obyło się więc bez pomocy znalezionego kija. 


I moje ulubione schody z korzeni:)

Droga powrotna biegła również szlakiem zielonym

O znalazłam oznakę wiosny czyli bazie na gałęziach:)



Słońce przebijające się przez drzewa zawsze mnie zachwycało. Dodaje wszystkiemu takiej świeżości i blasku...




 Na końcu szlaku pożegnały nas dwie małe istotki... motylek i....

 wiewiórka :) niestety przemknęła tak szybko, że udało mi się uchwycić tylko jej sylwetkę na drzewie. 


 To już koniec fotorelacji. Na zakończenie wrzucam zdjęcia kwiatów zauważonych przy drodze powrotnej. 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza na moim blogu. Z pewnością odwzajemnię się wizytą na Twojej blogosferze :)