środa, 1 marca 2017

Dziennik zadań - czyli droga do celu - Jak pokochać ćwiczenia!


Muszę przyznać, że prowadzenie osobistego dziennika (DZIENNIK) zadań okazało się dla mnie strzałem w dziesiątkę. Odhaczanie plusów na koniec dnia daje mi niesamowitą motywację do działania. Ale aby całkowicie być szczerą wobec siebie to przyznaję, że przy kilku rubrykach widnieje minus. Dotyczy to szczególnie pobudki o godz 6.00 rano. Nad tym zadaniem muszę szczególnie popracować! W dzisiejszym poście opiszę wam moje podejście do ćwiczeń fizycznych. To jeden z kluczowych elementów widniejących na moim osobistym dzienniku zadań.



 Generalnie zawsze byłam osobą szczupłą. Jeszcze kilka lat temu wręcz z niedowagą. W naszym społeczeństwie przyjęło się, że osobom otyłym nie należy mówić o ich tuszy, a jeśli tak w sposób subtelny. Tzw. "chudzielcom" zaś można podokuczać. Moje zdanie jest inne. Mi wytykano moja wagę w sposób bezpośredni mówiono że jestem chuda, koścista, a nawet zarzucano mi anoreksję. No tak bo "chudym" można dogryzać, a grubym nie bo niby co są bardziej wrażliwi?! Bzdura. Sprawiało mi to taką samą przykrość jak każdemu, komu brakowało pewności siebie. Dlaczego więc nazwanie tłuściochem ma boleć bardziej niż nazywanie kogoś kościotrupem? 

Podsumowując słowa te nieważne czy wynikające ze zwykłej ludzkiej złośliwości i tak wprawiły mnie w szereg kompleksów. Skutkiem tego było porzucenie na jakiś czas ćwiczeń np. koszykówki którą wtedy lubiłam na rzecz nadmiernego objadania się byle czym byleby tylko przytyć. Ale efektów nie było szybko widać. Dopiero po tym jak ukończyłam 25 lat i zaczęłam sama gotować,  jakoś tak naturalnie moje ciało zaczęło nabierać krągłości. Cieszyło mnie to i powoli zaczęłam akceptować swoje ciało. Z wagi 50 kg przy wzroście 169 udało mi dojść do 57 kg. Ale waga wciąż rosła... Przy 60 kg zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Moim celem przecież było 56-57 kg, a tu już powoli zaczynam przekraczać 60 kg! To był doskonały moment aby wprowadzić znów do mojego życia sport. 

Wcześniej tak jak pisałam jakoś nie uśmiechało mi się ćwiczyć z kościstym tyłkiem i ramionami młodego nastolatka. Wynikało to  ze strachu, że schudnę co w moim przypadku nie było dobre. Dziś nieco mądrzejsza wiem, że zmiana trybu życia, diety  ma ogromne znaczenie dla naszej fizjologii. O diecie napiszę w odrębnym poście.


Dlaczego ćwiczę? 

 Głównie chodzi mi o to, aby szlifować swoje ciało, utrzymać wagę i jędrność. Nie ćwiczę po to by schudnąć. Nie ćwiczę też po to, aby paść trupem po każdej sesji treningowej. Podczas ćwiczeń chcę czuć zadowolenie, radość i satysfakcję. 

Jakie ćwiczenia wybrałam? 

 W moim dzienniku zadań na ruch przeznaczyłam 20 min dziennie. Mając na myśli ruch myślę o przeróżnej aktywności takiej jak wypad w góry, bieganie, ćwiczenia przed You Tubem, rower, rolki etc. Uwielbiam różnorodność. Rzeczy powtarzalne szybko mnie nudzą i zniechęcają. W każdą formę mojej aktywności wprowadzam więc jakiś element urozmaicający. Tak więc gdy biegam to przy ulubionej muzyce, często zmieniam trasy, wpadam na schody, robię podbiegi na pagórki, a podczas odpoczynku przysiadam w jakimś odludnym miejscu rozkoszując się promieniami słońca i śpiewam ptaków. Podobnie robię gdy jestem na rowerze: mp3, wiejskie i leśne trasy, generalnie ucieczka z miasta:). Wypady w góry zaś to zwykle długie i urokliwe trasy, które zachwycają nie tylko moje oczy, ale i są dobre dla ciała. 

Ale zima to dla mnie okres gdy porzucam bieganie, rower i góry. Pozostają mi tylko ćwiczenia w domu. W tym okresie przygotowuję swoje ciało na wiosenno-letnio górskie podboje i  długie trasy rowerowe. 

Jak ćwiczę w domu?

Mój dziennik zakłada 20 min na każdy dzień. Nie jest to jednak sztywny czas. Jeśli na przykład któregoś dnia nie uda mi się wykonać zadania to dokładam czas zaległy do dnia następnego. Zasadą jest jednak by nie mieć dłuższych poślizgów ponieważ oddala nas to od bycia konsekwentnym i systematycznym.

Moją ulubioną trenerką jest Kelli. Lubię jej zróżnicowane treningi i uśmiech:) Stronę FITNESS BLENDER prowadzi wraz z mężem. Wydają się sympatyczną i zakochaną parą, którą połączyła pasja dlatego powierzyłam się w ich ręce podczas zimowych wieczorów:)




Na You Tubie można znaleźć ich ćwiczenia pod tym adresem: https://www.youtube.com/user/FitnessBlender 
Większość ćwiczeń, które wybieram dotyczą partii nóg i pupy, ewentualnie brzucha. Nigdy nie forsuje się tak by paść na podłogę. Tak jak pisałam dla mnie liczy się zabawa i pozytywna energia. Moje ciało wie najlepiej kiedy przestać. 

Uważam więc, że każdy powinien znaleźć swój własny indywidualny sposób na sport. Kiedy sport staje się dla Ciebie czymś w rodzaju zła koniecznego to znaczy, że powinno się coś zmienić. Może poszukać innych motywatorów, spróbować czegoś innego. Krótko mówiąc poszukiwać tego rodzaju aktywności, który spowoduje uśmiech na Twojej twarzy i da Ci satysfakcję. Nigdy nie patrz na innych, nie porównuj ich do siebie, nie zwracaj uwagi gdy mówią Ci "nie dasz rady", albo "to nie jest dla Ciebie"


Nieco historii:

Poniżej wrzucam moje fotki gdy miałam lekko ponad 20 lat. Nie czułam się dobrze wtedy w moim ciele. Kościste ramiona, chude ręce, mały biust. Przyszło mi poczekać kilka lat zanim zaakceptowałam siebie. Pomogły mi w tym co ciekawe dodatkowe kilogramy :)  Jedynym warunkiem przy upragnionych kilogramach jest to, że trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć STOP i nie dopuścić by z niedowagi zrobiła nam się nadwaga!









 W nadchodzący weekend pogoda ma dopisać. Jeśli faktycznie tak będzie to podzielę się z wami kolejną relacją z górskiej wyprawy. Będę odkrywać z mężem kolejne regiony polskiej natury. Nie mogę się już doczekać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza na moim blogu. Z pewnością odwzajemnię się wizytą na Twojej blogosferze :)