poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ślub w 3 miesiące - Nauki Przedślubne

Jeśli zdecydowaliście się na ślub kościelny to pamiętajcie o tym by odpowiednio wcześnie zapisać się na nauki przedślubne. W moim wypadku miałam raptem na to 3 miesiące. Więc jak tylko zaklepaliśmy datę ślubu u księdza czym prędzej szukałam w okolicy planowanych kursów. 






Przyznam, że podeszłam do tego z wielką niechęcią. Chciałam to odbębnić dostać upragnione zaświadczenie i zapomnieć o tym jak najprędzej. Z narzeczonym udało nam się znaleźć takie spotkania kilka kilometrów od naszego miasta. Wybraliśmy kurs weekendowy. Przecież to tylko 2 dni! No tak, ale kilka godzin. W sobotę kurs trwał od godz 9.00-17.00, a drugiego od 8.30 - 12.30 łącznie z mszą niedzielną. Pomyślałam, że to będzie jeden z najbardziej nudnych i zmarnowanych weekendów tego roku....ale trzeba to trzeba... Koszt takiego kursu to 100 zł od pary.

Pojechaliśmy na nauki z krnąbrną miną. Weszliśmy do sali gdzie jednak czekało na nas serdecznie uśmiechnięte małżeństwo więc trudno byłoby uśmiechu nie odwzajemnić. W sali było ok 15 par. Zwykle jest 7-8. Para zajmująca się kursem przyznała, że ostatnio chętnych coraz więcej. Każda z par się przedstawiła i opowiedziała o swoim stażu narzeczeństwa czy pobudkami kierującymi je przed ołtarz. Nie obyło się bez żartów. Zaczynało mi się podobać:) Wydawało mi się, że będzie nudno i prymitywnie. Wyobrażałam sobie pobożne i zacofane małżeństwo, a jednak prowadzący byli zupełnie normalni....cokolwiek to znaczy. 

Nie będę was zanudzała całym programem nauk. O tym o czym warto jednak wspomnieć to to, że każda z par była zaangażowana tego dnia. Każdy z nas miał szansę dowiedzieć się czegoś nowego o sobie poprzez testy znajomości naszej drugiej połowy, ćwiczenia w których uczymy się mówić o uczuciach i potrzebach. 

Przykładowe pytanie, które padły:
- czy utrzymaniem rodziny zajmuje sie wyłącznie mąż?
- co rozwiąże najlepiej nasz konflikt?
- czy podejmowanie waznych decyzji należy wyłącznie do mężczyzny?
- co mi przeszkadza w zachowaniu narzeczonego, a za co go najbardziej lubię?


Mogliśmy poznać też typowe problemy małżeńskie, metody rozwiązywania konfliktów czy miejsca gdzie uzyskamy pomoc gdybyśmy sami nie mogli sobie pomóc. Jednak najciekawszym dla mnie punktem programu była część o metodzie Naturalnego Planowania Rodziny, której nie należy mylić z zestarzałą metodą kalendarzykową. Poruszane były tematy antykoncepcji i zagrożeniach z tym związanych. Najbardziej przeraziła mnie metoda działania spirali. Nie zdecydowałabym się na nią za nic w świecie. W moim życiu sama poroniłam w 7 tygodniu ciąży. Miałam szansę zobaczyć życie na początku swej drogi. Od tego momentu każda komórka która jest już zapłodniona jest dla mnie życiem bez względu na to ile milimetrów przeszła w naszym organizmie. Pewnie pomyślicie, że opowiadali nam średniowieczne bzdury czy teorie spiskowe, ale argumentacja i przedstawienie tego z drugiej, tej negatywnej perspektywy jest niestety pomijana medialnie. A tu mieliśmy szansę nad tym podyskutować, pospierać się, zastanowić. Nie było tu nic na siłę decyzja jak podkreślili prowadzący należy wyłącznie do nas. Oni dali nam tylko szansę poznania drugiej strony medalu. Czyli o działaniu tabletek antykoncepcyjnych, zakładaniu spirali, środkach plemnikobójczych, plastrach antykoncepcyjnych itd... Za tą szansę im dziękuję bo zwykle moi lekarze nie mają czasu podyskutować ze mną czy odpowiedzieć na każde moje "dziwne" pytanie. 

Podczas nauk odbyło się też spotkanie z księdzem gdzie omawiał nam przygotowania do sakramentu spowiedzi jak i przebiegu samej ceremonii ślubnej. Ta część praktyczna jest ważna. Szczególnie jeśli chcemy dobrze przygotować się do ślubu i zadbać by żadne dokumenty nam nie umknęły.

Każdy z nas na koniec dostał zeszyt obserwacji cyklu do planowania rodziny. Ja z pewnością będę z niego korzystać :) i oczywiście zaświadczenie o ukończeniu spotkań dla narzeczonych. Należy też pamiętać, że oprócz nauk przedślubnych obowiązkiem są 3 spotkania w Katolickiej Poradni Rodzinnej. Tam również należy zapisać się odpowiednio wcześniej. 

Dopiero po kursach dowiedziałam się jak są one ważne. Ślub to nie tylko biała suknia, prezenty, serpentyna... ale też refleksja nad samym sobą, nad naszą miłością. Ludzie, którzy zajmują się naukami chcą nam pomóc. Kościół chce nam przekazać wiedzę o wartościach o których musimy pamiętać podczas naszego małżeństwa. Należymy do tej wspólnoty i należy respektować jej zasady i wartości. Wiele przyszłych młodych par a nawet narzeczeństwa z długim stażem podejmują ten krok z litości, przyzwyczajenia czy obowiązku... a to nie tak. Decyzja o sakramencie małżeństwa musi płynąć prosto z naszego serca. Musimy być pewni, że nasza Druga Połowa jest właśnie tą osobą którą darzymy miłością i pragniemy z nią być do końca życia na dobre i na złe.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawienie komentarza na moim blogu. Z pewnością odwzajemnię się wizytą na Twojej blogosferze :)